Najwęższy rower w Europie

Zdążyliście się już zapewne przyzwyczaić, że nasz blog jest miejscem, gdzie dzielimy się pomysłami i przydatnymi patentami, a także tłumaczymy zawiłości rynku rowerów towarowych. Korzystając z tego forum chcielibyśmy także czasem podnosić jeszcze poważniejsze tematy. Jeden z nich dotyczy dopuszczalnej szerokości roweru. Jak może wiecie w Polsce mamy najwęższy rower w Europie. Z prawnego punktu widzenia oczywiście. 

Rower a wózek rowerowy

Rower wg polskiego Prawa o ruchu drogowym to pojazd napędzany siłą mięśni, którego szerokość nie przekracza 90 cm. Pełna definicja brzmi dokładnie tak:

rower – pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h.

Pojazdy pasujące do tego opisu, ale  szersze niż 90 cm nasze prawo traktuje inaczej – są one tzw. wózkami rowerowymi. Nie istnieje, o ile nam wiadomo, drugi kraj z takim rozwiązaniem. 

W pierwotnym projekcie, którym parlament zajmował się w 2011 roku planowano, że wózek rowerowy będzie inaczej uregulowany. Pod linkiem znajduje się opis całej ścieżki sejmowej tego projektu. Miał być typem roweru (pkt 4) i 11) oryginalnego projektu), i różnić od innych rowerów jednym szczegółem – mógłby, ale nie musiał korzystać z infrastruktury rowerowej. To było bardzo elastyczne, rozsądne rozwiązanie. Ostatecznie stanęło na czymś zupełnie innym, najprawdopodobniej wskutek poprawek zgłoszonych w pracach komisji sejmowej.

Według gotowych już przepisów wózek rowerowy wcale nie może korzystać z dróg rowerowych, pasów i kontrapasów rowerowych. Ten zapis zabił w Polsce cyklologistykę nim zdążyła się narodzić.

W uzasadnianiu projektu jest jeszcze ciekawy fragment:

Regulacja będzie mieć korzystny wpływ na rynek rowerowy oraz w ograniczonym stopniu na
małe przedsiębiorstwa, które chcą korzystać z wózków rowerowych na potrzeby transportu
osób lub towarów.

Słabo to ostatecznie wyszło. Od lat podnosimy na różnych forach potrzebę poszerzenia roweru, przynajmniej do szerokości jaka jest w Szwajcarii czy Finlandii tj. 100 cm. Jeszcze lepiej gdyby jak w Niemczech rower mógł mieć u nas do 120 cm.

Oto nasza lista 10 argumentów za taką zmianą:

1. Zacznijmy od aspektu technicznego. Dlaczego 90 cm to za mało? Bo podstawowym wymiarem w logistyce są rozmiary europalety. Europaleta ma 120 cm x 80 cm. Jeśli platforma ładunkowa roweru ma (nawet bez żadnego zapasu) równe 80cm i dodamy do niej koła to zawsze uzyskamy co najmniej 95 cm szerokości.

2. Argumentem za ograniczeniem szerokości rowerów do 90 cm ma być to, że minimalna szerokość drogi rowerowej wynosi 2 m. Na najwęższej drodze rowerowej 2 rowery po 90 cm powinny się swobodnie minąć. Mam złą wiadomość dla tego kto to wymyślił: otóż to nie działa, gdybyśmy byli konsekwentni to rower powinien mieć wręcz 75 cm szerokości. Na wąskiej (2 m) ścieżce wyminięcie się z zachowaniem raptem kilku centymetrów luzu wymusza obustronne zwolnienie prawie do zera. Jest nawet gorzej. Dość często widzę, gdy jadę na trajku takim jak klasyczny Babboe Big, że inni rowerzyści wyprzedzają mnie uciekając na chodnik.

3. Trzeba sobie uświadomić, że mamy całą masę ulic dwukierunkowych, na których wyminięcie się dwóch aut z naprzeciwka wymaga kooperacji i przepuszczania się. Tak samo działałoby to w przypadku spotkania się 2 szerokich rowerów. Dodajmy, że do takiego spotkania dochodziłoby sporadycznie. Nawet w Holandii, gdzie rower może mieć do 150 cm szerokości, tylko promil pojazdów stanowią te szersze niż metr.

4. Cyklologistyka dotyczy zresztą przede wszystkim centrów miast, to tam dostawy rowerami mają największy sens. W tych obszarach i tak infrastruktura rowerowa jest “niewidzialna”, uspokojenie ruchu powoduje że rowerzyści mogą poruszać się razem z autami. Doskonale widać to na krakowskim Starym Mieście. Można zatem przypuszczać, że szeroki rower zobaczylibyśmy na drodze rowerowej całkiem sporadycznie, może raz dziennie, w drodze do centrum.

5. Ktoś może powiedzieć: “w czym rzecz? Jedź po prostu wózkiem rowerowym po jezdni”. Tu jednak mamy dwa problemy. Po pierwsze wyobraź sobie siebie na rowerze cargo na środku Wisłostrady. Nie jest to raczej przyjemna perspektywa, prawda? Drugi kłopot związany z tym co pisaliśmy punkt wyżej. Skoro szersze rowery potrzebne są w centrach miast, to chodzi o raczej o zakazy wjazdu, które obowiązują w takich miejscach. W większości przypadków z ograniczeń wyłączone są tylko rowery, ale już nie wózki rowerowe. To oznacza że wózki rowerowe przy dzisiejszych uregulowaniach są przydatne dokładnie nigdzie.

6. Często da się usłyszeć, że firmy są niechętne przesadzaniu swoich pracowników na rowery. Wynika to po części z tego, że usunięcie szerszych cargobike’ów poza pojęcie roweru eliminuje jedyne pojazdy zasilane siłą mięśni, które mogą rywalizować na ładowność z małym dostawczakiem. Ciężko mówić tu o rywalizacji na równych zasadach.

7. Oczywiście na ulicach wielu miast poruszają się kurierzy GLS, DPD czy Fedex na rowerach trójkołowych. Niestety jednak jest to rozwiązanie bardzo kompromisowe. Szerokość 90cm oznacza że nie mają oni możliwości wykorzystania efektów modułowości. W dzisiejszej logistyce modułowość jest czymś standardowym, w transporcie morskim wozi się ogromną część ładunków w kontenerach, a w kurierce fundamentem są moduły euro – skrzynie i palety, o których była już mowa w pkt 1. Podczas gdy w Niemczech kurier załadowuje cały moduł o podstawie europalety i jedzie dostarczać przesyłki, to w Polsce wszystko odbywa się ręcznie, paczka po paczce.

8. Zabawne poniekąd jest to, że ograniczenia dotyczą rowerów, ale już nie przyczep ciągniętych przez rower. Tak, naszym posłom zapomniało się o tym i o ile prawo określa szerokość roweru, dopuszczalną długość zestawu z rowerem, to brak przepisu, który wprost określałby szerokość przyczepy rowerowej. W teorii może mieć ona do 2,55m. Praktyka jazdy z przyczepą pokazuje że z powodzeniem, choć ostrożnie, można nią jeździć po naszych drogach rowerowych.

9. Rzućmy na chwilę okiem na zdjęcie tytułowe. Chociaż może ciężko w to uwierzyć Urban Arrow Tender, którego widzicie, ma dokładnie 99cm szerokości. Według tego co sami badaliśmy jest to rower w 26 z 27 krajów Unii Europejskiej. Wszędzie poza Polską. Wydaje się, że powinien w tej sprawie istnieć jakiś minimalny standard, prawda? Dziwne że mimo wąskich w wielu krajach dróg rowerowych nikt poza Polakami nie wpadł na to żeby ustalić próg na poziomie 90 cm. Mieć najwęższy rower w Europie to nie lada osiągnięcie.

10. No i sprawa ostatnia. Mówimy, że “infrastruktura nie jest dostosowana do szerokich rowerów” zamiast – po ich pojawieniu się – używać argumentu z ich istnienia do upominania się o szersze drogi rowerowe. Rozwijajmy cyklologistykę, a będziemy mogli z czasem odczuć spadek liczby aut i efektywniej wykorzystać zajmowane przez nie połacie terenu.

Radkutsche Musketier
Foto: Feliks Szewczyk
Zobacz pozostałe wpisy
0
    0
    Mój koszyk
    TWÓJ KOSZYK JEST PUSTYKONTYNUUJ ZAKUPY