Rower cargo czy przyczepka?

Z reguły zaczyna się od odważnej decyzji: odstawiamy auto (choć bywają i rodziny, które zawsze obywały się bez niego). Jeśli w konsekwencji zdecydujecie się na to, że codziennym środkiem służącym do transportu dzieci będzie rower, to automatycznie pojawia się problem: jak to robić najlepiej, najwygodniej i najbezpieczniej? Istnieje kilka dostępnych opcji do wyboru. „Jak pan uważa, co jest lepsze – cargo czy przyczepka?” pytają bardzo często trafiający do nas rodzice. Naszą rolą nie jest podsuwanie gotowych odpowiedzi. Staramy się raczej wskazywać, co należy brać pod uwagę.

Wszystko zależy od przeznaczenia i okoliczności

W osobnym wpisie napiszemy niedługo o kwestiach, które wymagają rozważania przy wyborze roweru towarowego. Każdy taki proces zaczyna się od pytania, czy w ogóle rower cargo jest rozwiązaniem dla mnie? Żeby na nie odpowiedzieć warto sobie zanotować na kartce takie pytania szczegółowe wraz z odpowiedziami:

– czy zamierzam wozić dzieci (ile?), psa, zakupy, narzędzia do pracy, a może wszystkiego po trochu?

– kto będzie jeździł rowerem? Kobieta, mężczyzna, może różne osoby? W jakim wieku i kondycji fizycznej?

– czy sprzęt będzie wykorzystywany głównie do codziennej jazdy czy rekreacji?

Rower towarowy wygrywa jako codzienny środek transportu dzieci w mieście

Nie da się ukryć, że cargobike i to bez względu na typ, ma pewne przewagi nad przyczepką. Ujawniają się one szczególnie w mieście, a dotyczą komfortu i bezpieczeństwa małych pasażerów. Są oni umieszczeni z przodu (tak jest w każdym razie we wszystkich oferowanych przez nas modelach), zatem nic nie ogranicza ich pola widzenia, a pozycja w trakcie jazdy i ilość miejsca są znacznie większe niż w przyczepce. Skrzynia cargo mieści minimum dwoje dzieci, ale są modele mieszczące troje, a nawet czworo małych pasażerów. Z tej perspektywy nie ma żadnego dylematu. Rower cargo czy przyczepa? Jeśli chcesz wozić większą gromadkę, to masz tylko jedną opcję.

Co więcej rower daje możliwość ciągłej komunikacji z dzieciakami. W ten sposób poranne i popołudniowe przejazdy stają się cenną okazją do spędzenia czasu razem, a nie tylko obok siebie. Oczywiście oznacza to także większą kontrolę rodzicielską, przydaje się to np. w razie bójki między rodzeństwem. Ma też duże znaczenie w aspekcie szeroko rozumianego bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Jeśli rower cargo jest dwukołowy, to także bez problemu omija korki i korzysta z różnego typu skrótów w mieście. Szersze trójkołowce mogą mieć z tym problem. Gdy trafi im się kolejka aut czekających do zmiany świateł, niestety będą musiały często swoje odczekać. I to samo dotyczy przyczepki, też jest z reguły są zbyt szerokie, by ominąć stojące auta.

No i jeszcze słowo o skrzyni roweru towarowego: z namiotem chroni także dobrze przed warunkami atmosferycznymi – deszczem, śniegiem czy zimnym wiatrem. Tymczasem częstym problemem występującym w przyczepach jest deszcz kamyczków i błota, sypiący się zawsze z tylnego koła roweru. Skrzynia poza dziećmi pomieści plecaczki, wałówkę, a nawet rowerki dziecięce.

Czy rower towarowy to rozwiązanie idealne?

Cóż, rowery cargo mają one także swoje ograniczenia, których nie sposób przemilczeć. Znacznie trudniejsze, chociaż nie niemożliwe, jest przewożenie ich np. na wakacyjny wyjazd. Przyczepkę można złożyć i zapakować do auta czy pociągu. Wśród rowerów towarowych taka sztuka zdarza się rzadko, choć mamy i takie modele jak Muli – sami sprawdziliśmy że da się go zapakować nawet do Pendolino.

Rowery towarowe są z natury mieszczuchami i najlepiej radzą sobie na równych drogach z asfaltu. W przypadku turystyki częściej to przyczepa wygrywa.

Nie da się ukryć, że przyczepki są z reguły sporo tańsze. Ceny lepszych modeli kręcą się tam, gdzie zaczynają rowery cargo z elektrycznym wspomaganiem. W sumie jednak to naturalne. W cargo płacimy za cały rower. Uczciwie byłoby więc porównywać rower towarowy z pełnym zestawem: przyczepa i ciągnący ją rower.

Jeśli ograniczymy pytanie „rower cargo czy przyczepka?” do typowych, codziennych sytuacji, to okaże się że cargo wygrywają na całej linii. Póki co typowym widokiem na polskich ulicach są raczej przyczepy, rowery w typie Urban Arrow, Riese&Muller czy Bullitta widuje się rzadziej. Nie mniej w krajach masowego ruchu rowerowego, takich jak Holandia czy Dania jest dokładnie odwrotnie. Z czasem na pewno będzie tak i u nas.

Zobacz pozostałe wpisy
0
    0
    Mój koszyk
    TWÓJ KOSZYK JEST PUSTYKONTYNUUJ ZAKUPY