Rowerem towarowym po Lublinie. Wywiad z Łukaszem Stefańskim

AleRower Łukasz Stefański Lublin

Z Łukaszem znamy się i współpracujemy od 2022 roku. Poznaliśmy się gdy kupował pierwszy rower towarowy, ale wkrótce doszły do tego nowe wątki. Jego sklep z rowerami cargo w Lublinie jest jednym z pierwszych poza grupą największych aglomeracji. Zaprosiliśmy go do rozmowy na temat perspektyw dla rowerów towarowych w mniejszych miastach Polski.

Towarowe.pl: Jakie były Twoje początki z rowerami towarowymi? Co było tym pierwszym krokiem w Twoim wypadku?

Łukasz Stefański: W czerwcu 2019 roku Michał Wolny z Porozumienia Rowerowego dał mi się przejechać elektrycznym trójkołowcem Babboe Big-E podczas jednego z miejskich eventów. Przejechałem się i coś zakiełkowało. Zacząłem szukać informacji. Trafiłem oczywiście na blog Jeden samochód mniej. Czytałem, oglądałem recenzje i zacząłem rozważać zakup. Była to raczej zajawka niż potrzeba. Nie mam małych dzieci, więc w codziennym transporcie do pracy i na zakupy wystarczyłby mi zwykły rower lub skuter.

Lublin jest miastem na wzgórzach, jest sporo podjazdów i w grę wchodził tylko elektryczny rower towarowy. Trochę ciężko było mi się przełamać i wydać kilkanaście tysięcy na dziwne połączenie roweru z taczką.

Dojrzewanie do zakupu trwało dokładnie trzy lata. Stwierdziłem, że w najgorszym wypadku pojeżdżę miesiąc lub dwa i sprzedam rower. Kupiłem używany Babboe City Mountain za około 13 tysięcy złotych. Wycieczka pociągiem do Warszawy, powrót z rowerem również pociągiem z przesiadką to przygoda, którą będę miał długo w pamięci.

Zacząłem jeździć dużo więcej niż wcześniej zwykłym rowerem. Do pracy, na zakupy, na siłownię, na ogródek działkowy. Krótko mówiąc: „Najlepszy zakup w życiu” i  „Żałuję, że nie kupiłem wcześniej”. To drugie zdanie w ogóle często pada z ust ludzi, którzy kupili rower towarowy.

Od pierwszego roweru minie niedługo trzy lata. W tym czasie były kolejne zakupy m.in. elektryczny Bullitt i Urban Arrow Family. No i decyzja o otwarciu pierwszego w Lublinie sklepu i wypożyczalni specjalizującego się w rowerach towarowych.

Do niedawna rowery towarowe były widoczne tylko w największych aglomeracjach. Czy uważasz, że średnie i mniejsze miasta Polski mają pod tym względem potencjał?

Lublin ma około 320 tysięcy mieszkańców, sąsiadujący Świdnik – 40 tysięcy. Potencjał jest spory. Gdy zacząłem działać przekonałem się, że bardzo dużo dla popularności rowerów cargo w Lublinie zrobili członkowie Porozumienia Rowerowego. Prowadzili społeczną wypożyczalnię cargo we współpracy z miastem i jednostkami kultury, kilka lat temu zorganizowali zlot ogólnopolski. Za rok, dwa będziemy mogli powiedzieć, że jeździli rowerem towarowym zanim to było modne.

Co do mniejszych miejscowości, to myślę, że w nich są obecnie dużo lepsze warunki do korzystania z rowerów towarowych. Podam przykład moich rodzinnych stron. Pochodzę z Szydłówka, wsi obok Szydłowca. Szydłowiec liczy 12 tysięcy mieszkańców. Auto lub dwa w rodzinie są dla wielu niezbędne do dojazdów do pracy do Kielc, Radomia i Warszawy. Ale z drugiej strony wiele rodzin mieszka w domach jednorodzinnych, ma garaże i inne zabudowania gospodarcze, czyli ma gdzie trzymać rower towarowy. Dodatkowo odległości w samym mieście są tak małe, że wszystkie lokalne potrzeby da się ogarnąć rowerem. Sam dojazd autem jest zazwyczaj szybszy. Okazuje się jednak, że w centrum też pojawiają się trudności w znalezieniu miejsca do parkowania, szczególnie przy urzędach, przychodniach, szkołach i przedszkolach. Rower cargo jest na to całkiem odporny. Mimo braku dobrej infrastruktury rowerowej ludzie w Szydłowcu i tak jeżdżą na rowerach.

Jestem przekonany, że średnie i mniejsze miasta Polski mają spory potencjał. Kto wie? Może tam gdzie dom, grill, trawa, dwa samochody i wakacje coraz częściej będzie się pojawiał rower towarowy. Czasem jako trzeci pojazd w rodzinie, a czasem zamiast drugiego auta.

Jakie warunki muszą być spełnione, żeby to się zmaterializowało? Czy samorządy lokalne nie powinny być popularyzatorem cargobike’ów?

To zależy jakie cele dany samorząd sobie stawia. Zakładając, że chce promować zdrowy tryb życia i aktywność wśród mieszkańców, to tak. Podobnie jeśli władze danego miasta i gminy chcą ograniczać problem dużej liczby aut w centrum, to dobrze byłoby gdyby sami urzędnicy dawali przykład dobrych rozwiązań. Jeśli ograniczają interesantom możliwość parkowania autem przed urzędem, a sami mają przydzielone miejsca to coś tu jest mocno nie tak.

Szczególnie wydziały odpowiedzialne za drogi i miejską mobilność powinny używać roweru transportowego jako jednego z pojazdów służbowych: do bieżącego kontrolowania stanu dróg rowerowych i jako środek transportu do kontrolowanie oznakowania, czy sposobu realizacji projektu czasowej organizacji ruchu.

Podobnie przed odbiorem inwestycji drogowej powinien być obowiązkowy przejazd rowerami zwykłymi i towarowymi przez projektanta, wykonawcę i nadzór inwestorski. Wtedy zwiększymy szanse, że powstanie infrastruktura, która będzie dobrze służyć wszystkim z niej korzystającym. 

Czy od momentu gdy zacząłeś sprzedawać rowery towarowe odnotowujesz wyraźny wzrost zainteresowania?

Jesteśmy w Lublinie prekursorem, jeśli idzie sprzedaż rowerów towarowych. Przed nami był to pojazd dla rowerowych pasjonatów, którzy dużo własnego czasu poświęcili na promowanie cargo wśród mieszkańców Lublina. Należą im się słowa uznania za ich starania, które niestety kiedyś często trafiały na urzędniczy opór. Korzystamy z ich doświadczeń i próbujemy wracać do niektórych inicjatyw na rzecz promowania rowerów towarowych, czy rowerów w ogóle.

Od początku działalności stykamy się z podejściem klientów, którzy traktują rower towarowy jako rekreację, dobry pomysł na kilkugodzinną wycieczkę z dziećmi. W przypadku firm i instytucji obserwujemy podejście do rowerów cargo jako gadżetu reklamowego lub jedną z atrakcji eventu.

Z czasem pojawili się klienci, którzy widzą, że jest to przede wszystkim pojazd użytkowy(frajda z jazdy jest bardzo przyjemnym dodatkiem). Są to często rodziny z młodszymi dziećmi, które mają za sobą pobyty w Holandii, w Niemczech, Belgii czy Danii.

W ostatnim czasie widzimy zainteresowanie rowerami cargo ze strony przedsiębiorców, którzy widzą dostrzegają sens rowerów towarowych jako środka transportu w firmie. Są też zapytania ze strony właścicieli kawiarni i agroturystyki, którzy chcą rowery udostępniać swoim gościom. Aktualnie w samym Lublinie i okolicy jeździ kilkanaście long-johnów, kilka trójkołowców Babboe i kilka long-taili. Rośnie też zainteresowanie zakupem wśród mieszkańców powiatu lubelskiego. 

Jeżdżący po Lublinie rower towarowy wciąż wzbudza duże zainteresowania i okrzyki „Ale rower” i „Jaki fajny rower”. Plan na kolejny rok lub dwa to sprawienie by widok roweru towarowego był czymś zwyczajnym. Z tego co słyszę od kolegów np. w Poznaniu czy Wrocławiu już tak jest.

Wiążesz jakieś specjalne nadzieje z programem dopłat do rowerów e-cargo?

Nie bardzo. Z jednej strony cieszy mnie, że temat dofinansowania elektrycznych rowerów transportowych się pojawił i regularnie się przewija w mediach. Więcej ludzi dowiaduje się o istnieniu rowerów cargo. Część z nich zaczyna dostrzegać rower cargo jako rozwiązanie problemu codziennego transportu dzieci do przedszkola i dalej do pracy. Taki jest plus samej rozmowy o tym programie w mediach.

Z drugiej strony wprowadzenie programu się przeciąga, proponowane warunki się zmieniają. Co zrozumiałe klienci przesuwają moment zakupu do czasu uzyskania pewności otrzymania zwrotu. Obym się mylił, ale uważam, że czeka nas jeszcze co najmniej jeden sezon serialu pod tytułem „Wprowadzamy program dopłat do rowerów e-cargo”.

Jakie marki budzą szczególne zainteresowanie klientów w Lublinie?

Stawiamy głównie na long-johny.

Zainteresowanie budzą przede wszystkim dwa modele. Z jednej strony Bullitt – podoba się węższej grupie, głównie mężczyzn, którzy jeżdżą na rowerze dużo, lubią zadziorny styl i dynamikę jazdy. Z drugiej mamy Urban Arrow Family. Ten model budzi szerokie zainteresowanie. Pytają o niego nawet ludzie, którzy do tej pory nie korzystali z rowerów. Przede wszystkim matki młodszych dzieci, również niemowląt. Są też zapytania od rodziców, którzy mają nastoletnie lub dorosłe dzieci z niepełnosprawnością.

Zainteresowaniem cieszą się też trójkołowce takie jak Babboe Big. Przemawia on szczególnie do klientów, którzy nie czują się pewnie na rowerze zwykłym.

Dzięki za rozmowę!

Zobacz pozostałe wpisy
0
    0
    Mój koszyk
    TWÓJ KOSZYK JEST PUSTYKONTYNUUJ ZAKUPY