blog
Na wakacje z rowerem cargo
Zbliżające się lato powodują, że otrzymujemy coraz więcej pytań, dotyczących możliwości zabrania roweru cargo na wakacje. Rośnie także grono naszych klientów, którzy wracają po drugi, często łatwiej transportowalny rower towarowy. Nie da się ukryć, że cargobike na wakacjach może być czymś szalenie użytecznym. Jedna z klientek opowiadała mi ostatnio, jakim wyzwaniem są wyprawy do sklepu czy na plażę podczas wakacji na Helu. Stąd pomysł by zabrać ze sobą rower i korzystać z niego na miejscu.
Szczęśliwie mamy w tej dziedzinie trochę własnych doświadczeń. Także nasi klienci i przyjaciele Towarowe chętnie dzielą się swoimi historiami i pomysłami na wakacje z rowerem cargo. Mamy zatem nadzieję, że ten tekst kogoś z Was zainspiruje. Dla jasności dodajmy, że skupiamy się na podróżowaniu po Polsce. Oczywiście uwagi dotyczące podróżowania z autem możecie także wykorzystać spędzając wakacje gdzieś w Europie. Przede wszystkim musimy sobie powiedzieć, że każdy rower towarowy to trochę inna historia.
Rowery „podróżne”
Warto zacząć od pewnej szczególnej i mało znanej kategorii rowerów. W ostatnich latach pojawiło się na rynku kilka składanych modeli, które wożenie pociągiem czy samochodem mają wpisane w swoje DNA. Gdybyście wpadli na pomysł kupienia któregoś z nich, to chętnie w tym pomożemy. Od lat jesteśmy partnerem Douze i Muli w Polsce.
Zacznijmy od Muli. Jego najważniejszą cechą jest składany kosz. Po złożeniu rower uzyskuje całkowitą szerokość na poziomie 28 cm, czyli niewiele więcej niż zwykły rower. Muli udało nam się zabrać nawet do Pendolino, a jest to pociąg słynący ze słabo zaaranżowanej przestrzeni na jednoślady. Jest też na tyle krótki (195 cm) i lekki (24-30kg), że czasem zmieści się w aucie, bez kłopotu może powędrować na tylny hak, a nawet na dach.
Daria, którą możecie znać z naszego warszawskiego sklepu, wybrała się rok temu z rodziną w podróż do Skandynawii. Przede wszystkimi zamienili się przed wyjazdem – zostawiając znajomym swój codzienny rower full-size, pożyczyli od znajomych Muli. Powędrował on na dach na na bagażniku, przeznaczonym dla tandemów. Wszystkie akcesoria, w tym siedziska powędrowały do środka. Muli ma spory profil boczny, co oznacza większą podatność na wiatr i nieco większe spalanie. Nie ma mowy o jeździe z maksymalnymi prędkościami na polskich drogach, ale w Skandynawii gdzie normą są raczej prędkości 80-120 km/h nie stanowiło to problemu. Z rowerem na dachu udało im się nawet wjechać na prom.

Kolejny produkt z naszej oferty to Douze Cycles V2. Należy od do pełnowymiarowych rowerów tylu long-john, ale jest czymś absolutnie unikatowym. Składa się z dwóch łatwo rozłączalnych części, cała operacja wprawnej osobie zajmuje 2 minuty, włącznie ze sterowaniem opartym na linkach. Całkowicie „ogołocona” przednia rama ma ok. 20 cm szerokości i trochę ponad metr długości. Jeden z naszych klientów posunął się nawet do podróży lotniczej z Douze. Po rozłożeniu nadał rower jako dwie dodatkowe sztuki bagażu.
Brau Cycles to niewielka firma z Barcelony, ich prototypowy rower jest czymś pomiędzy cargo, a doskonale znanym brytyjskim składakiem – Bromptonem. Rozłożony przypomina Omnium. Nieco inaczej zbudowany jest Car.los Model V. W tym wypadku kosz składa się jak w Muli, a następnie rama „łamie” się w połowie jak scyzoryk. Z kolei prototypowy, niemiecki Qemeo posiada teleskopowo rozkładaną przednią część.
Mamy także kompaktowe modele, takie jak Omnium Mini czy long-taile na małych kołach. W tym wypadku łatwość transportu jest pochodną niewielkich gabarytów rowerów i tym, że niewiele się one różnią od zwykłych jednośladów.
Typowe rowery towarowe
Rowery w rodzaju Urban Arrow, Lovensa, Packstera 70 czy Load 75 od Riese&Muller także dają się przewozić, tyle że jest to nieco bardziej skomplikowane. Każdy przypadek jest trochę inny.
W Urban Arrow Family można się pokusić np. o demontaż skrzyni i górnej poręczy. Lepiej nie robić tego za często, a na pewno nie należy się brać za taką operację bez podstawowej wiedzy mechanicznej. Nie mniej osoba doświadczona w posługiwaniu się narzędziami może w ten sposób ułatwić transport roweru np. na dachu auta. Bullittt z kolei ma ten atut, że jest wyjątkowo lekki i wąski, szczególnie gdy zdejmiemy z niego canopy. Z kolei Bakfiets.nl CargoBike Classic pozwala zdjąć całą skrzynię po odkręceniu 4 śrub. Rama i skrzynia osobno na pewno będą łatwiejsze w transporcie.
Nim cokolwiek zaczniesz okręcać upewnij się, że Twój rower jest rzeczywiście rozkładalny. Przez pochopny demontaż roweru, który nie jest do tego przeznaczony, można sobie napytać problemów. To że rower ma wyraźnie osobne ramy przednią i tylną (jak np. Urban Arrow czy Load 60/75), nie oznacza automatycznie, że jego rozłożenie na pół do transportu jest dobrym pomysłem. W razie wątpliwości skontaktuj się w tej sprawie z naszymi mechanikami.
O rowerach trójkołowych najuczciwiej będzie powiedzieć, że są właściwie prawie nietransportowalne. Jedyne rozwiązania w ich wypadku to dedykowany bus albo przyczepa ciągnięta za samochodem. O transporcie koleją w ich wypadku wcale nie ma mowy.
Auto
Super jeśli dysponujesz dostawczakiem lub choćby niewielkim busem. Rower towarowy to także doskonały kompan do campera. W niektórych typach wozów campingowych ma szansę zmieścić się w środku, w przestrzeni ładunkowej albo na tylnym bagażniku. Jak sobie jednak radzić, gdy dysponujesz tylko typowym autem rodzinnym?
Przydaje się przede wszystkim dużo kreatywności i elastyczności. Nie ma wielu dedykowanych bagażników do rowerów towarowych, zatem należy radzić sobie z tym co jest dostępne i twórczo improwizować. Czasami niezbędne będzie samodzielne wykonanie platformy, do której zostanie przymocowany rower.
Jeśli wnętrze auta nie mieści cargo, to z reguły drugim najlepszym miejscem do jego przewiezienia jest dach. Oczywiście łatwiej zabrać na górę auta rower o niższym profilu. Wymaga to zawsze relingów dachowych. Oczywiście należy zwrócić uwagę na nośność dachu podawaną przez producenta. Do stabilnego mocowania roweru warto użyć pasów transportowych, ale warto także by rower spoczywał stabilnie np. na wyciętej do odpowiedniego kształtu sklejce. Ponoć Bullitta dobrze się wozi na aluminiowe drabinie. Do niektórych modeli, np. Loada 75 Riese&Muller, są dostępne w sieci specjalnie dopasowane bagażniki. Ważne oczywiście jest także ustabilizowanie przedniego koła, aby nie „tańczyło” w trakcie jazdy.
Kolejna opcja, która wchodzi w grę przy szerszym samochodzie, to transport na bagażniku tylnym. Może być to bagażnik rowerowy albo platformowy. Należy się upewnić, że bagażnik ma wystarczającą nośność by dało się na nie wsadzić np. Urban Arrow. Jest jeden haczyk – zgodnie z prawem ładunek może wystawać na boki auta maksymalnie 23 cm, a całkowita szerokość nie może przekroczyć 255 cm. Co za tym idzie konieczny jest przynajmniej demontaż przedniego koła.
Pamiętaj by na czas podróży zabezpieczyć komponenty elektryczne roweru, szczególnie wyświetlacz i gniazdo baterii. Są one odporne na deszcze, ale nie koniecznie na wodę wędrującą po odkrytych powierzchniach gdy pada, a auto sunie 120 km/h. Oczywistą oczywistością jest to, że bateria powinna podróżować we wnętrzu.
Pociąg
Parę lat temu PKP Intercity zmieniło swój regulamin w zakresie przewozu rowerów. Obecnie podróżny może przewozić tylko „rower dwukołowy, jednoosobowy, o konstrukcji pionowej”. Oznacza to tyle, że z całą pewnością nie możemy zabrać do pociągu tego przewoźnika roweru trójkołowego, ani tandemu, ani też roweru poziomego. Ale czy możemy zabrać rower cargo? To zależy od interpretacji, a tak w praktyce od kierownika pociągu. Chodzi o to, czy nie stwierdzi on, że cargo to rower wieloosobowy.
Zebraliśmy dla Was taką listę praktycznych porad:
- zdecydowanie lepiej celować w przewoźników regionalnych zamiast pociągów PKP Intercity, ich pociągi są zdecydowanie lepiej przystosowane do transportu rowerów np. w niektórych pociągach Kolei Małopolskich jest aż 14 miejsc na rowery, każde z dostępem do własnego gniazdka,
- sprawdź jak będzie dokładnie wyglądał przedział na rowery w pociągu, którym zamierzasz podróżować, wiele na ten temat można się dowiedzieć ze stron fanów kolei, warto także wybrać się na dworzec i samemu zobaczyć z czym przyjdzie się nam zmierzyć,
- bywa że największym problemem jest zmieszczenie się w ciasnych zakrętach wewnątrz wagonu, warto zwrócić na to uwagę,
- Twoja podróż zacznie się i skończy na jakimś dworcu, upewnij się wcześniej, że masz opracowany sposób by dostać się na peron i z niego wydostać, stacje bardzo różnią się pod tym względem, czasami rozsądnie będzie wybrać jedną stację dalej lub bliżej np. Warszawa Centralna to niezły wybór, podczas gdy podróż z Warszawy Wschodniej jest bardzo dużym wyzwaniem,
- w miarę możliwości zapewnij sobie plan B tzn. kogoś na peronie, kto zajmie się Twoim rowerem w przypadku gdyby się okazało, że mimo szczerych chęci nic z tego,
- wybierz o ile możesz dni i pory zmniejszonego ruchu, zdecydowanie lepiej gdy nie jest to pierwszy dzień wakacji i do tego sobota,
- przed podróżą zdemontuj akcesoria z roweru, szczególnie namiot przeciwdeszczowy
Podsumowanie
Trzeba sobie też uczciwie powiedzieć, że nie zawsze chcieć to móc. Jeśli masz kompaktowe auto i typowy holenderski bakfiets o długości ok. 260 cm, a do tego do miejsca Twoich wakacji nie dociera pociąg, to przykro nam, ale niewiele da się zrobić. W takiej sytuacji pomyśl czy ewentualnie ktoś z Twoich znajomych nie zamieniłby się na okres urlopu – Twój pełnowymiarowy cargo za jego/jej Muli albo coś równie kompaktowego.
Wakacje z rowerem cargo to może być wspaniała przygoda. Nie możemy przed Wami ukrywać, że wymaga to planowania i kreatywności. Czasami jedynym rozwiązaniem okaże się wynajęty transport, który kosztuje z reguły kilkaset złotych w jedną stronę. Pocieszające jest jednak to że w ostateczności rower to rower, mając więcej czasu można nim pokonać nawet 80-100km dziennie, a zatem np. z Warszawy nad Bałtyk da się nim dojechać w 3-4 dni. I może to jest jakiś pomysł?


